Muszę Was ostrzec: jeśli planujecie poczytać tę książkę przy kawie, to od razu zaparzcie ją w kubku termicznym. Ja swoją odstawiłam na chwilę i zupełnie o niej zapomniałam, bo historie Moniki Zet po prostu wciągają bez reszty.
„Między rzęsami” to nie jest kolejny poradnik o tym, jak technicznie wyklejać rzęsy. To coś o wiele mocniejszego. To życie w najczystszej postaci.
Monica zabiera nas w podróż przez 24 opowieści, które są jak rollercoaster emocjonalny. Raz śmiałam się w głos z absurdów, z jakimi się mierzyła, by za chwilę poczuć realne ukłucie w sercu i wzruszenie.
To, co mnie najbardziej uderzyło, to ten specyficzny rodzaj niepokoju, który przebija z niektórych stron. Autorka nie lukruje rzeczywistości – pokazuje historie ciężkie, groteskowe, a czasem wręcz dziwne, o których normalnie się milczy.
Każdy rozdział kończy się taką celną refleksją, że człowiek mimowolnie odkłada książkę (nawet z tą zimną już kawą w ręku) i po prostu zaczyna myśleć o własnych doświadczeniach.
Jeśli szukacie czegoś prawdziwego, co Was poruszy, wystraszy i rozbawi do łez – to jest właśnie ta pozycja.
Szczerze polecam, bo to kawał świetnej, mięsistej lektury, która zostaje w głowie na bardzo długo!